Rozmaitości

***
nagość onieśmiela

boi się spojrzeń lustra

szorstkim ręcznikiem
wycieram
ręce
piersi
brzuch
nogi

wanna płacze z niespełnienia

 

Don Kichot

czasami
śnią mu się smoki
zielone i wielkie

powietrze drży wtedy
od piekielnego ognia

mój mąż
kroczy dzielnie
po równinach dywanu

 

Bunt

kulawy kowal i boska Bia
miażdżą skowanego

wylewa się z niego humanizm
co znaczy gorycz bez dna

bunt
czyli obrona ludzi
prowadzi do stóp Kaukazu

Kaukaz jest wielce cierpliwy

Opublikowano Wiersze | Skomentuj

Mitologicznie

***
w moich snach
czasami przeżywają dzieci
smutnej Niobe

bawią się
przed kamiennym blokiem

wujku
krzyczą
wujku

ubrany w elegancki garnitur
Tantal zawsze przynosi im jabłka

 

Jesień warszawska

warszawska jesień ma kształt Eurydyki
co dzień ucieka
przed rozpustnym szałem
co dzień umiera

czas – smutny Orfeusz
ciągle milczy –

odwraca się i milczy

Opublikowano Wiersze | Skomentuj

Mgnienia

***
jestem
odległa
o niespokojne noce
nawet
gdy pieścisz mój strach
opuszkami palców
jak trawą

 

***
niebo nisko
zawisło
jakby chciało ogrzać ziemię

niebo nisko
zawisło
może zmęczyło się błękitem

niebo nisko
zawisło
dotykało moich włosów
a ja
– głupia –
myślałam że to twoja ręka

 

***
na projekcie swojego grobu
narysowała zieloną biedronkę
(nie lubiła czerwonego koloru)

zielone biedronki
łatwo gubią się w trawie
– mówiła

 

***
mężczyzna
ma palce
którymi rzeźbi
krajobrazy ciała

ma skrzydła
na których wznosi kobietę
wysoko

potem razem spadają do morza

Opublikowano Wiersze | Skomentuj

Erotyk

Erotyk dla Piotra

uczę się być kobietą
kiedy mnie dotykasz
od snów nabrzmiałymi palcami

uczę się zamykać oczy
oddychać
rozkwitać

drżeć się uczę zmysłowo
jak kropla potu
na nagich twoich plecach

Opublikowano Wiersze | Skomentuj

O Judaszu

Konwalie

Judasz wydał Go za konwalie
pachniały
do szaleństwa

bliskoziemna kobieta- może sam Belzebub –
na rogu wielkiego skrzyżowania

przypadkowo końce palców zanurzył

trzydzieści
to i tak mało za zapach

 

 

Opublikowano Wiersze | Skomentuj

Współczesna kobieta

Medea

współczesna Medea
nie namawia nikogo do zbrodni

odstawia
kocioł
zatrute szaty

pozornie godzi się
ze zdradą męża
nie okazuje uczuć
nie rozpacza
jak kobiety Eurypidesa

nawet u psychoanalityka
nie wylewa łez

zna już subtelne sposoby
na zemstę

Opublikowano Wiersze | Skomentuj

Dzieło

Wspaniale spędzam dni.

Długo śpię. Nie muszę wstawać rano. Mam codziennie czas na poranną modlitwę i wspomnienie o tych, których kocham, cenię, podziwiam, za którymi tęsknię. Przedpołudnia spędzam z córkami. Czasami jemy razem przy pięknie nakrytym stole. Dbam, żeby w wazonie stały świeże kwiaty i sprawia mi to wielką radość. Odkryłam, że kocham kompozycje ciętych kwiatów, a ich pielęgnacja to jedno z milszych zajęć w ciągu dnia. Jemy, nie spiesząc się. Rozmawiamy. Tak przekazuję dzieciom prawdy o świecie i ludziach.

Moje dzieci nie chodzą do szkoły. To najmądrzejsza decyzja, jaką kiedyś podjęliśmy. Uczą się w domu. W centrum świata. Przy kuchennym stole i mamie, która jest obecna. Lekcje zajmują niewiele czasu. Dwie, trzy godziny w ciągu dnia. Tyle wystarczy. Potem jest czas na obowiązki domowe, krzątaninę w kuchni, gotowanie i pieczenie, zabawę, gry, spacer, zakupy i to, co przecież najważniejsze – koleżanki i podwórkowe życie.

Często po prostu siedzę sobie w brązowym fotelu z filiżanką herbaty i dumam. O tym, że Dom, który tworzę, to moje najwspanialsze dzieło.

 

Opublikowano Drobiazgi | Skomentuj

Mama i praca

Jeszcze zupełnie do niedawna  ogromnie ceniłam pracę. Naprawdę wierzyłam, że  praca uszlachetnia człowieka i że w życiu kobiety jest miejsce na ciekawe hobby, życie towarzyskie, pasjonującą pracę, rozwój osobisty, rodzinę, dom, macierzyństwo, itd. I że wszystko to można połączyć, pogodzić ze sobą, a tym samym osiągnąć harmonijne szczęście. Wystarczy tylko dobra organizacja. Świetna logistyka. I doskonałe zarządzanie czasem swoim i rodziny.

Nic bardziej mylnego.

Od czasu do czasu wpada mi w ręce książka napisana przez jakąś niezwykle spełnioną mamę, która odkryła sekret idealnej symbiozy pracy i życia rodzinnego. Czasami też słucham wywiadu lub nagrania rozmowy z inną szczęśliwą kobietą. I ona także wie, jak umiejętnie kierować swoim rozwojem, dbać o dzieci, męża, dom i jeszcze na dodatek spełniać się zawodowo, prowadząc – dajmy na to – świetnie prosperujący biznes. W największą frustrację jednak wbijają mnie kobiety, które – będąc menadżerami, dyrektorami, kierownikami w korporacjach lub bankach – angażują się jeszcze w charytatywną działalność na rzecz Trzeciego Świata lub dożywiania dzieci. Oczywiście, mając przy tym wszystkim cudownego męża, dobrze wychowane pociechy i zadbany dom.

Po kilkunastu latach małżeństwa, wychowywania dzieci i zaangażowania w pracę zawodową, naukową i społeczną wiem już dzisiaj, że przychodzi taki moment, kiedy kobieta musi dokonać wyboru. Bo nie może zrobić wszystkiego. Choćby nie wiem, jak bardzo się starała.

Wciąż od kilku miesięcy zadziwia mnie wybór, którego dokonałam.

Opublikowano Drobiazgi | Skomentuj

O nożu Abrahama

Izaak

syn Abrahama
nie jest już posłuszny

z podejrzliwością zerka na ojca

przeczuwa

grymasi przy śniadaniu
odsuwa chleb

wie
że nóż
który ma Abraham
jest ostry
bardzo

Opublikowano Wiersze | Skomentuj

Dzień Matki

Mamo, jutro śpij sobie bardzo długo, dobra? – powiedziała wieczorem Gabrysia, uśmiechając się figlarnie. Szybko zasłoniła buzię rękami, żeby przypadkiem nie wygadać tajemniczych planów.

W nocy padał deszcz. Przez otwarte okno wpadał świergot ptaków i zapach mokrej trawy. Krople bębniące o dach, okna, szosę opowiadały jakieś niezwykłe, niecodzienne, tkliwe historie. Spałam niespokojnie, licząc zmartwienia i troski.

Zbudziły mnie odgłosy porannej krzątaniny. Stukanie talerzy i sztućców, rozmowy, śmiech i przekomarzanie, wreszcie szuranie butów i trzaśnięcie drzwi – Łucja wyszła na zbiórkę.

Najpierw na górę wdrapał się Piotr. Ze smutnymi oczami i zmęczonym głosem. Aż chciało się go mocno przytulić i wycałować.

Potem przyszła radosna Gabrysia. Szczęśliwa. Na drewnianej tacy w serduszka przyniosła śniadanie: bułki, camembert i wodę z truskawkami. Podoba ci się? Podoba? Sama przygotowałam! Podskakiwała zadowolona wokół łóżka. Szczęśliwego dnia mamy! Rzuciła mi się na szyję, tuląc mnie z całych swych ośmioletnich sił.

Gabrysia podarowała mi książkę. Wykonała ją własnoręcznie. Książka zawiera spis treści, rozdziały i dedykację. Każda strona to inny obrazek narysowany ołówkiem. Pełno tu smukłych kobiecych postaci w roli pór roku, pięknych zwierząt (psy, konie, koty, wielbłądy, kangury, wiewiórki) i scen z życia wziętych. Obejrzałam książkę dokładnie, strona po stronie, uważnie słuchając Gabrysinych wyjaśnień.

W brązowym fotelu w salonie słuchałam Starego Dobrego Małżeństwa, popijając herbatę z ulubionego kubka. Gabrysia malowała mój portret. Pozowałam. Deszcz padał nieustannie. Smażyły się truskawki na dżem. Pachniało ciasto z rabarbarem i rabarbarowy kompot.

Dom mnie rozpieszczał zapachami.

 

 

 

Opublikowano Drobiazgi | 2 komentarze