Gubię się

Gubię się w codzienności. Zamykam siebie w klatce obowiązków i powinności, w poświęceniu i męczeństwie. To, co moje, to, co dla mnie, odsuwam jak zimną herbatę. Świadomość destrukcyjnych mechanizmów, którym ulegam, krąży gdzieś niepewnie w mojej głowie. Droga samoudręczania jest znana, przebyta już milion razy, swojska. Trudno, szalenie trudno z niej zejść.

Tysiące drobnych spraw jak kamyki wkładane do kieszeni. Setki banalnych decyzji do podjęcia, wypowiadanych słów, wykonywanych czynności pozbawiają sił. Czas gna jak opętany. Bezlitośnie wymagam od siebie bohaterstwa, bezlitośnie skazuję siebie na cierpienie.

Codziennie, chwila po chwili gubię się na drogach wyuczonego męczeństwa.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Drobiazgi. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *