Małżeństwo

W małżeństwie jestem od siedemnastu lat, a od dwudziestu znam mężczyznę, który jest moim mężem. Szmat czasu. Wiele dni, wiele lat, mnóstwo chwil. Patrzę na świat dokoła, na znajomych, rodzinę i przyjaciół i wszędzie nieudane związki, rozpadające się małżeństwa, kryzysy, rozwody, separacje, zdrady… Pytam sama siebie: jak to możliwe, że trwamy? że miłość trwa, a wspólne życie to wartość, o którą dbamy? Jak to możliwe, że wciąż pragniemy swojej obecności, rozmów, bliskości?

Małżeństwo to niewątpliwie trudna droga. Wyboista i pełna dziur. Ale są też na niej zaskakujące i piękne rzeczy, od których nie można oderwać wzroku. Małżeństwo jest jak budowla wznoszona wspólnymi siłami: cegła po cegle, ściana za ścianą, piętro za piętrem. Budowla coraz wyższa, wspanialsza, która tak naprawdę okazuje się w końcu być mostem do Nieba. Razem budujemy. Razem wznosimy.

Żeby dotrzeć do miejsca, w którym jesteśmy teraz, musieliśmy nauczyć się wiele. Trzeba było stworzyć nowe rytuały, swoje własne wspólne tradycje. Trzeba było uczyć się siebie nawzajem, swoich emocji i uczuć, swoich ciał, swoich lęków i utrapień, swoich radości i smutków, swoich pragnień i potrzeb. Trzeba było wreszcie wiele poświęcić, ogołocić siebie z siebie, oddać jak się oddaje niemożliwe. Wszystko to było jak operacja na otwartym sercu, jakby ktoś wyciągał nam z ciała serce i wkładał nowe, obracając je po wielokroć. Och, jak bolało, gdy uczyliśmy się pokory i zrozumienia; gdy szukaliśmy słów, by wyrazić to, czego wyrazić się nie da; gdy małżeństwo odzierało nas z egoizmu, pychy, zwykłej głupoty. Naprawdę bolało.

I jaka była radość, gdy się udało porozumieć, po wielu próbach wreszcie znaleźć odpowiednie słowa i gesty. Jakie to szczęście, że wystarczy już teraz zwykłe spojrzenie, uśmiech, wyraz twarzy, mruknięcie nawet, by wiedzieć, że miłość trwa i trwać będzie zawsze aż do śmierci. Siedemnaście lat minęło szybko, jak podmuch wiatru, jak burza, po której przychodzi słońce. Jest Dom. Są Dzieci. Jest szara codzienność pełna znoju, kłopotów, zmęczenia. Są czasem sprzeczki i kłótnie (rzadko, bardzo rzadko). I jest nasza miłość zakorzeniona w sakramencie, uświęcona. Łaska, która nie przemija.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Drobiazgi. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na Małżeństwo

  1. ruttka pisze:

    My jesteśmy małżeństwem od 20lat. I też patrzę czasem zdumiona na ten świat wokół pełen ruchomych piasków i pytam jak ty- jak to możliwe? Bo nie z naszych ludzkich wysiłków to wszystko. Nie jestem dość mądra ani dość silna by zbudować coś co trwa. Wszystko to łaska.

  2. A pisze:

    Najpiękniejszy tekst o małżeństwie jaki czytałam.
    Jak Wam zazdroszczę…. Ja borykam się z samotnością i już niestety staropanieństwem. I nie umiem zrozumieć czemu Bóg nie dał mi partnera, męża, przyjaciela.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *