Szukanie Prawdy

Mam 37 lat i kiedyś zgubiłam siebie.

Nie umiem sobie przypomnieć, kiedy i gdzie, w którym momencie to się stało. Czy w jasnych i cichych salach hospicjum? Czy może w przedszkolach i szkołach pośród setek dzieci małych, dużych, średnich? W dyrektorskim gabinecie? Na uczelni? W domu? W pośpiechu, zabieganiu, obowiązkach? A może było tak, że przez lata traciłam po kawałeczku siebie, wszędzie zostawiając ślady swojego istnienia? Raz za razem aż nic już nie zostało.

I dopiero w tej pustce ogołocenia, w milczeniu serca, w niebycie pamięci zaczęłam szukać Prawdy o sobie samej. Nie wiem jeszcze, kim jestem ani kim chciałabym być. Depresja – mój cień – przesłania mi widok, wykrzywia perspektywę, prowadzi na manowce. Jest w tobie tylko starość, zmęczenie życiem – zdaje się szeptać mi do ucha w bezsenne noce – jest w tobie tylko starość. Jak czarne ptaszysko.

Na szczęście mam nowe, białe, duże lustro. Przeglądam się w nim cała. Tak spostrzegłam, że zmarszczki wokół oczu są delikatne, zęby nadal białe, a skóra i ciało jędrne. Tak poznałam kawałek Prawdy.

Upraszczam życie, żeby w prostocie odnaleźć to, co dawno zgubione pośród zawiłych ścieżek świata. Porządkuję przestrzeń, wyrzucam latami nagromadzone, niepotrzebne rzeczy, oczyszczam ściany i nakładam na nie nowe kolory. Dbam o siebie i mówię sobie miłe słowa.

Na wszelki wypadek codziennie wieczorem kładę rękę na sercu, by usłyszeć jego bicie. To dla mnie dowód, że wciąż jestem.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *