Staruszka

Był taki dzień jesienią, w którym tęsknota za moim małym synkiem rosła razem z deszczem, aż stała się większa od całego nieba. Niczego poza bólem nieziszczonej miłości nie mogło być dokoła mnie.  Wtedy dopiero, gdy zdawało mi się, że tłumiony płacz wybuchnie nagle, zatapiając wszystko, wtedy właśnie błagałam Boga o ratunek.

Mam takie ulubione miejsce w kościele dominikanów. Ławka taka jak wszystkie. Ani z przodu ani z tyłu. Trochę przytulona do ściany, na której straszy malowidło ze świętym Jackiem wypędzającym demony z drzewa. W ławce jest się schowanym, ale nie na tyle, by nie móc samemu obserwować szukającym wzrokiem tego, co obok i tego, co przed.

Msza już trwała. Gdzieś między psalmem a kazaniem z zakrystii wyszła staruszka. Prawdziwa stara kobieta. Zupełnie pomarszczona i pochylona do ziemi. Wsparta na drewnianej lasce. Wychudzona. Z oczami jak dwa jeziora. Idąc, uśmiechała się. Wiedziałam, że przyszła do mnie.

– Pięknie się modlisz, dziecko – szepnęła mi do ucha – pamiętaj, że warto żyć dla Boga. Dla Boga warto żyć. Naprawdę.

– Ja mam już 92 lata. Widziałam, jak Niemcy zabili mi matkę, ojca i siostrę. Zostałam na tym świecie sama, samiuteńka. Potem obóz, w którym robili straszne rzeczy. Przeżyłam i to. A potem miałam męża, dzieci, rodzinę. Ale czas wszystko zabrał. I znów zostałam sama, samiuteńka. Przyszła choroba, rak płuc. Przeżyłam i to. I chcę ci powiedzieć, że życie jest wielkim darem. A dla Boga zawsze warto żyć.

Objęła mnie za szyję. Czułam, jak skóra jej pachnie starością. Przytuliła mnie do siebie. Ucałowała w policzek. Potem trzeba było uklęknąć i modlić się. I tak trwałyśmy razem połączone jakąś niewidzialną siłą, jakbyśmy obie na chwilę zanurzyły się w mistyczną rzeczywistość.

Potem staruszka odeszła. Tą samą drogą.

A ja powoli wróciłam do domu.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Drobiazgi. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

10 Responses to Staruszka

  1. Dorota pisze:

    Taka siła do życia nie może brać się z próżni ani z cierpienia. Ona jest dowodem na istnienie Boga.

  2. anka pisze:

    bardzo prosze o modlitwe za moja mame.Boze Ojcze Wszechmogacy z Matka Boza przenajswietsza i Jezusem Chrystusem prosze o laske zdrowia ,wyciszenia i spokoju psychicznego mojej mamy.ktora wytrzymala z moim zmarlym tata 59 lat..aby Bog jej pomogl i zaczela zyc przyszloscia i terazniejszoscia ,a czas ktory minal ,aby zapomniala i przebaczyla.

  3. Tadeusz pisze:

    Pięknie Pani pisze. Czy to było dawno? Chcę bardzo nagrać tę staruszkę. Proszę o kontakt.
    Tadeusz

  4. janusz pisze:

    czy anioł pocieszyciel może mieć taką postać?
    czy to było naprawdę?
    serdecznie pozdrawiam.

    • cicha pisze:

      To było naprawdę. Naprawdę spotkałam taką staruszkę w kościele dominikanów. Naprawdę usłyszałam od niej te słowa. Czy to był anioł pocieszyciel? Nie wiem. Może po prostu człowiek, który przyniósł pocieszenie? Nie wiem. Wierzę jednak, że Bóg jest dobry, że lituje się nade mną, że rozumie moją tęsknotę i mówi do mnie przez ludzi i aniołów, przez zdarzenia i poruszenia serca. Wierzę, że to spotkanie było odpowiedzią na moje wołanie o ratunek.

      • janusz pisze:

        Nie wątpiłem, że dobry Bóg mówi przez ludzi i aniołów.
        Napisałem do Pani, bo wierzę, że do mnie też mówił. Pocieszał przez współpasażerkę zatłoczonego autobusu.
        Do dzisiaj nie rozumiem jednak, dlaczego to mnie Bóg prosił (!) o modlitwę za moją małą córeczką, zanim się wszystko zaczęło, i ból i tęsknota.

        • cicha pisze:

          Kiedyś zrozumiemy. I wszystko stanie się takie jasne.A teraz po prostu dziękujmy za ludzi i aniołów, którzy przychodzą, by utulić nasz smutek i ból. Współczuję Panu z powodu córeczki. Bardzo.

  5. janusz pisze:

    czy anioł pocieszyciel może mieć taką postać?
    czy to spotkanie zdarzyło się naprawdę?
    serdecznie pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *